Strona głównaKrosnoHistoriaKościół z Bączala. Blisko 360 lat historii świątyni św. Mikołaja

Kościół z Bączala. Blisko 360 lat historii świątyni św. Mikołaja

Latem 1972 roku z krajobrazu Bączala Dolnego zaczął znikać kościół, który towarzyszył mieszkańcom przez niemal trzy stulecia. Drewnianą konstrukcję rozbierano pod nadzorem specjalistów, a jej elementy przygotowywano do przewiezienia do skansenu w Sanoka. W ten sposób świątynia św. Mikołaja kończyła pierwszy rozdział swojej historii.

Decyzja o przeniesieniu starego kościoła nie była oczywista. Pod koniec lat 50. XX wieku niewielka drewniana budowla była już w coraz gorszym stanie i nie wystarczała rosnącej parafii. W 1959 roku przestała służyć jako główna świątynia. Utrzymanie dwóch kościołów, a przede wszystkim przeprowadzenie kosztownego remontu starego zabytku, przekraczało możliwości miejscowej wspólnoty.

Proboszcz ks. Stanisław Czerniec zaczął więc szukać rozwiązania, które pozwoliłoby zachować budynek. Porozumienie z Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku uratowało wówczas kościół przed stopniową degradacją. Latem 1972 roku świątynię rozebrano i przewieziono do skansenu. Rok później znajdowała się już na nowym miejscu. Na właściwą rekonstrukcję trzeba było jednak jeszcze poczekać. Prace przy ponownym wzniesieniu budowli i urządzaniu jej wnętrza trwały w latach 1979–1986.

Paradoksalnie właśnie rozebranie świątyni pozwoliło dowiedzieć się o niej rzeczy, które wcześniej pozostawały ukryte.

Starsza parafia, młodszy kościół

Dzieje parafii w Bączalu sięgają dużo dalej niż historia znanego nam drewnianego kościoła.

Protokół wizytacji dekanatu jasielskiego z 1780 roku wskazywał rok 1348 jako datę erekcji kościoła św. Mikołaja. To późne źródło, sporządzone ponad cztery stulecia po wydarzeniu, dlatego nie należy traktować go jak zachowanego aktu fundacyjnego z XIV wieku. Pokazuje jednak, że w XVIII wieku pamięć o średniowiecznych początkach parafii była już utrwalona.

Pierwsza zachowana dokumentowa wzmianka o samym Bączalu pochodzi z 1378 roku. Parafię wymienił później Jan Długosz, a informacje o miejscowym kościele znajdują się również w aktach wizytacji biskupich z 1598 i 1602 roku.

Wynika z nich, że świątynia istniejąca przed XVII wiekiem była już wtedy stara i znajdowała się w złym stanie. Ostatecznie ją rozebrano. W latach 1666–1667 powstał nowy kościół, który znamy z późniejszych fotografii Bączala i ze zbiorów sanockiego skansenu. Datę ukończenia budowy potwierdzał napis umieszczony nad głównym wejściem, wskazujący rok 1667.

I właśnie w tym miejscu zaczyna się jedna z ciekawszych zagadek związanych ze świątynią.

Kościół miał bowiem wiele cech wyglądających na znacznie starsze niż druga połowa XVII wieku. Jego późnogotycka forma, ostrołukowe portale i dawne okucia skłoniły część badaczy do przypuszczenia, że w 1667 roku nie zbudowano całkiem nowej świątyni, lecz gruntownie przebudowano budynek pochodzący jeszcze z końca XIV lub XV wieku. Taką możliwość brał pod uwagę Kazimierz Kuczman.

Późniejsze badania konstrukcji przeprowadzone podczas ponownego montażu kościoła w Sanoku doprowadziły Henryka Olszańskiego do innego wniosku. Teza o średniowiecznym wieku całej znanej konstrukcji została odrzucona. Jednocześnie Muzeum Budownictwa Ludowego wskazywało, że niektóre detale mogły zostać wykorzystane ponownie ze starszej budowli. Najbardziej prawdopodobny obraz jest więc bardziej złożony: kościół jako całość pochodził z XVII wieku, ale zachowywał zarówno starszą tradycję budowlaną, jak i być może pojedyncze elementy wcześniejszej świątyni.

Sanok, drewniany kościół św. Mikołaja z Bączala Dolnego, 1928. Fot. Paweł Matuszewski, Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0.

Kościół z drewna jodłowego

Dla mieszkańców nie był oczywiście zabytkiem architektury ani przedmiotem naukowego sporu. Był po prostu ich kościołem.

Wzniesiono go z jodłowego drewna na kamiennej podmurówce. Nawa prowadziła ku trójbocznie zamkniętemu prezbiterium, do którego od północy przylegała zakrystia. Od zachodu do korpusu dostawiona była wieża, której dolna część tworzyła przedsionek. Wnętrze oświetlały okna umieszczone po południowej stronie budowli. Nawę od części ołtarzowej oddzielała belka tęczowa, a od zachodu znajdował się chór muzyczny. Całość przykrywał gontowy dach.

Kościół nie wyglądał jednak przez całe swoje istnienie tak samo. Kolejne pokolenia remontowały go i dostosowywały do potrzeb parafii. Największe zmiany przypadły na XIX wiek. W 1851 i 1878 roku przebudowywano między innymi murowaną kaplicę. Gdy wiele dziesięcioleci później odtwarzano świątynię w Sanoku, konserwatorzy zrezygnowali z części późniejszych ingerencji i przyjęli formę odpowiadającą prawdopodobnemu wyglądowi budynku z początku XIX wieku.

Dlatego kościół oglądany przez zwiedzających skansen nie był po prostu wiernym odwzorowaniem jego ostatniej postaci z Bączala. Był próbą cofnięcia części zmian i pokazania starszej formy zabytku.

A gdy konstrukcja zniknęła z rodzinnej miejscowości, ziemia pod nią zaczęła odsłaniać własną historię.

Krypta, do której archeolodzy nie dotarli

Po rozebraniu kościoła prowadzono w Bączalu badania archeologiczne. W opublikowanym w 1974 roku sprawozdaniu Józef Niżnik opisał pięć wykopów wykonanych w miejscu dawnej świątyni.

Najbardziej intrygujące znalezisko znajdowało się dokładnie na pograniczu nawy i prezbiterium.

Archeolodzy natrafili tam na relikty krypty grobowej. Nie zdołali jednak dotrzeć do jej dna. Głębokość wykopu, brak możliwości odpowiedniego zabezpieczenia oraz ograniczony czas badań sprawiły, że nie udało się ustalić, czy wewnątrz zachował się pochówek.

Pod ziemią znajdowały się również znacznie bardziej prozaiczne ślady.

Badacze odsłonili solidne fundamenty wykonane z miejscowego łupku wiązanego gliną. Znaleźli fragmenty XVII-wiecznej ceramiki, dwa medaliki i dwie boratynki, czyli drobne miedziane monety z epoki Jana Kazimierza.

Najciekawsza kolekcja monet nie powstała jednak podczas samych wykopalisk.

Sanok, wnętrze drewnianego kościoła św. Mikołaja z Bączala Dolnego, 2015. Fot. MBL Sanok / Diabetes, Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0.

Dzieci szukające monet pod dawną posadzką

Po zdjęciu kamiennej posadzki i rozebraniu kościoła przez pewien czas pozostawała warstwa piasku i wysuszonej gliny. Dla miejscowych dzieci teren stał się miejscem poszukiwań. W ziemi odnajdywały stare monety, krzyżyki i medaliki.

Jednym z tych dzieci był Krzysztof Wnęk, który wiele lat później opisał znaleziska w naukowym artykule opublikowanym w „Wiadomościach Numizmatycznych”. W jego ręce trafiło ostatecznie ponad 30 monet, obejmujących okres od połowy XVII do połowy XX wieku.

Najstarszą była wybita w Rydze w 1653 roku moneta z czasów królowej Krystyny. Obok niej znalazły się między innymi szelągi Jana Kazimierza, późniejsze pieniądze polskie, a po pierwszym rozbiorze także monety związane z monarchią habsburską.

Nie był to skarb ukryty w jednym miejscu.

Monety znajdowano w różnych częściach dawnej świątyni, ale dwa skupiska wyróżniały się szczególnie: środek nawy oraz przestrzeń za ołtarzem głównym. Wnęk uznał, że przynajmniej część pieniędzy mogła trafić pod posadzkę podczas zbierania i liczenia kościelnych ofiar.

Właśnie te drobne, często niewiele warte monety okazały się bardzo ważne dla historii budynku.

Ich chronologia zaczynała się dopiero w drugiej połowie XVII wieku i wyjątkowo dobrze odpowiadała dacie powstania nowego kościoła. Nie znaleziono monet średniowiecznych ani XVI-wiecznych, choć wcześniejsza parafia bez wątpienia funkcjonowała, a pieniądz był obecny w życiu miejscowej społeczności.

Wnęk wysunął więc interesującą hipotezę: wcześniejszy średniowieczny kościół mógł po prostu stać w innym miejscu niż świątynia zbudowana w latach 1666–1667.

To jeden z tych przypadków, gdy o historii wielkiego budynku wiele mówią przedmioty tak małe, że przez stulecia znikały między elementami jego posadzki.

Rozebrać, żeby ocalić

W połowie XX wieku kościół był w sytuacji bez dobrego rozwiązania.

Był zabytkiem, ale jednocześnie pozostawał budynkiem wymagającym kosztownego utrzymania. Dla coraz liczniejszej parafii był za mały, a jego stan się pogarszał. Po oddaniu do użytku nowej świątyni w 1959 roku stary kościół stracił swoją podstawową funkcję.

Z dzisiejszej perspektywy decyzja o jego rozebraniu może brzmieć brutalnie. W rzeczywistości chodziło jednak o coś przeciwnego.

Każdy element, który nadawał się do wykorzystania, miał otrzymać drugie życie w Sanoku.

Transport w 1972 roku nie zakończył procesu. Dopiero po kilku latach rozpoczęto zasadnicze prace rekonstrukcyjne. Kościół ustawiono w sektorze Pogórzan wschodnich. Przywrócono mu wcześniejszą formę, a drewniana świątynia ponownie zaczęła dominować nad otaczającą zabudową.

Dla zwiedzających był jednym z najcenniejszych przykładów dawnego budownictwa sakralnego. Dla mieszkańców Bączala pozostawał jednak czymś więcej niż eksponatem.

To w tej świątyni przez pokolenia odprawiano nabożeństwa. W jej wnętrzu mieszkańcy przyjmowali chrzest, zawierali małżeństwa i żegnali swoich bliskich. Nawet po fizycznym przeniesieniu kościoła do Sanoka jego historia pozostała historią Bączala.

Przeniesienie sprawiło, że przetrwał kolejne dziesięciolecia.

Do sierpnia 2026 roku.

Drugiego razu nie udało się go ocalić

W nocy z 15 na 16 sierpnia w Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku wybuchł pożar. Ogień objął XVII-wieczny kościół i przeniósł się również na dwa sąsiednie obiekty.

Świątynia z Bączala Dolnego spłonęła wraz z zabytkowym wyposażeniem. W akcji uczestniczyło 27 zastępów i blisko 140 strażaków. Pozostałą część zagrożonej drewnianej zabudowy udało się obronić.

W jednej nocy przestała istnieć konstrukcja, którą ponad pół wieku wcześniej rozebrano właśnie po to, aby ją ocalić.

Można odbudować bryłę kościoła. Zachowały się fotografie, pomiary, opisy naukowe i dokumentacja konserwatorska. Można odtworzyć proporcje, dach, wieżę, podcienia i wnętrze.

Nie będzie to jednak ten sam zabytek.

O wartości kościoła św. Mikołaja nie decydowała wyłącznie jego forma architektoniczna. Tworzyło ją także drewno pamiętające kolejne pokolenia mieszkańców, ślady dawnych przebudów, zużycie materiału, elementy przeniesione być może ze starszej świątyni i wszystko to, czego nie da się nanieść na konserwatorski rysunek.

Dlatego historia kościoła z Bączala Dolnego nie sprowadza się do dwóch dat: 1667 i 2026.

Między nimi zmieściło się prawie 360 lat istnienia jednej budowli. Średniowieczne korzenie parafii, kolejne remonty, modlitwy i uroczystości, monety wpadające pod kamienną posadzkę, niezbadaną do końca kryptę, rozbiórkę, podróż do Sanoka i ponowne złożenie świątyni.

Pożar zniszczył budynek.

Nie zniszczył jego historii.

Sanok, Park Etnograficzny MBL, 2009. Fot. Henryk Bielamowicz, Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0.

Wyróżnione
- Reklama -
Podobne artykuły
0 0 głosy
Ocena artykułu
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany